MK SPEED Tuning
Mercedes Benz części serwis Carlsson Mercedes tuning Remus wydech Tuning BMW części serwis
Flash foto
Serwis z usługą odstawiania samochodu
Lenzokart

MOTOSPORT

Michał Kasiborski kartingowym mistrzem Polski
Kasiborski mistrzem Polski!!!
Stało się! Jeździec MK-Speed Racing Teamu po niezwykle emocjonujących zawodach w Bydgoszczy sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrza kraju. O triumfie młodego inowrocławianina zadecydował ostatni wyścig całego cyklu.

- Jestem niesamowicie szczęśliwy, radość w tym momencie jest przeogromna – tak krótko kwitował tuż po zakończeniu ostatniego biegu Michał Kasiborski.

O końcowy sukces nie było jednak łatwo. Reprezentant MK-Speed Racing korzystający z ram Lenzokart i silników bratniej marki LKE Engines we wszystkich rundach mistrzostw musiał toczyć zażarte boje o punkty z innymi szybkimi zawodnikami. Szczególnie zacięta rywalizacja trwała pomiędzy inowrocławianinem, a innym głównym pretendentem do tytułu – Maciejem Szyszko. A to jeden, a to znowu drugi wygrywali kolejne rundy czempionatu. Prowadzenie w tabeli tegorocznych mistrzostw Polski w kategorii Młodzik 60 zmieniało się kilkukrotnie. Kasiborski pozycję lidera odzyskał na koniec przedostatnich zawodów sezonu, jednak do decydującej batalii w Bydgoszczy przystępował z minimalną, bo zaledwie czteropunktową przewagą nad rywalem.

Zawodnik Automobilklubu Inowrocławskiego już w trakcie piątkowych treningów na bydgoskim Kartodromie udowadniał, że nie przypadkowo jest liderem mistrzostw. Był najszybszy podczas regulacji gaźników i w trakcie tak zwanego treningu oficjalnego, pełniącego rolę kwalifikacji.

Ogromne emocje zaczęły się w chwili podjęcia rywalizacji o punkty. Presja dała się we znaki również Michałowi Kasiborskiemu. Podczas tworzenia okrążenia formującego do pierwszego z wyścigów kartingowiec z Inowrocławia... wypadł poza tor. W chwili, gdy nastąpił start, reprezentant MK-Speed Racing Teamu miał do całej grupy około stu metrów straty. Nie podłamało go to jednak ani na chwilę. Przeciwnie! Jedenastolatek z Kujaw momentalnie zabrał się za odrabianie strat.

- To był naprawdę niezwykły wyścig, taki, który pamięta się latami – mówi Mikołaj Kasiborski, tata młodego zawodnika i jednocześnie szef zespołu z Inowrocławia. – Michał po głupim błędzie naprawdę się zrehabilitował, pokazał charakter i bardzo dobrą jazdę. Co tam się działo! To była niesamowita walka. Trochę jednak szkoda tych straconych punktów, bo wygrać biegu przecież się nie udało.

Pościg w wykonaniu Michała Kasiborskiego był doprawdy imponujący. Na dystansie dziewięciu okrążeń w efektowny sposób wyprzedzał kolejnych rywali. Ostatecznie minął linę mety na trzeciej pozycji! Szybciej uczynili to jedynie reprezentanci gospodarzy – Marcin Brzeziński i Wiktor Weleziński. Maciej Szyszko był w tym biegu szósty.

W drugim biegu Kasiborski nie popełnił już żadnego istotnego błędu i w dobrym stylu zwyciężył. Tym samym na półmetku bydgoskich zawodów wydawało się, że tylko jakiś kataklizm może inowrocławianinowi pokrzyżować szyki w sięgnięciu po tytuł czempiona.

Sport kartingowy raz jeszcze pokazał, jak bardzo potrafi być nieprzewidywalny i że o murowanych faworytach przed zakończeniem rywalizacji w zasadzie nie może być mowy. W pierwszym wyścigu ostatniego dnia zawodów emocje po raz kolejny odegrały główną rolę jeszcze przed startem. Michał Kasiborski miał wystartować z drugiej pozycji, tuż za Marcinem Brzezińskim. Podczas tworzenia okrążenia formującego znowu było bardzo nerwowo. Zawodnicy co chwila przyspieszali i zwalniali. Przy najeździe na linę startu Brzeziński lekko ujął gazu, podczas gdy reprezentant MK-Speed Racing odrobinę przyspieszył. Tym samym inowrocławianin popełnił nieznaczny falstart, w związku z czym sędziowie zmuszeni byli nałożyć na niego karę dziesięciu dodatkowych sekund doliczanych do końcowego wyniku. Kasiborski był najszybszy w tym wyścigu, jednak po ukaraniu spadł aż na piątą pozycję. Znalazł się tuż za Marcinem Zającem. Różnica pomiędzy nimi wyniosła raptem sześć setnych sekundy. Ten zbieg wszystkich okoliczności spowodował, że przed ostatnim biegiem sezonu zawodnik Automobilklubu Inowrocławskiego swojego najgroźniejszego kontrkandydata do tytułu mistrza wyprzedzał o zaledwie dziesięć punktów.

- Z jednej strony mieliśmy trochę pecha, ale z drugiej to Michał sam sobie zafundował taką niebezpieczną sytuację – stwierdził tuż przed decydującym starciem Mikołaj Kasiborski. – Tytuł w zasadzie mógł zapewnić sobie już wczoraj. Kropkę nad „i” można było postawić także dzisiaj w pierwszym wyścigu. Wyszło zupełnie niepotrzebne ciśnienie.

Przed ostatnim wyścigiem mistrzostw kategorii M60 w padoku trwały gorączkowe wyliczenia. Wynikało z nich, że jeśli waleczny Szyszko zwycięży, a Kasiborski będzie trzeci, to tytuł mistrzowski przypadnie zawodnikowi znad morza. Sytuację dodatkowo komplikował fakt bardzo dobrej dyspozycji Marcina Brzezińskiego. Jasne było, że bydgoszczanin po raz kolejny może włączyć się do walki o czołowe lokaty.

Michał Kasiborski, jak na mistrza przystało, udowodnił, że w decydującym momencie jest w stanie poradzić sobie z ciążącą presją. Inowrocławianin w pierwszym łuku popisał się odważnym manewrem po zewnętrznej, dzięki czemu wysunął się na czoło stawki. Brzeziński przez kilka okrążeń dobierał się do skóry reprezentanta MK-Speed Racing, jak tylko mógł.  Nie rezygnował z prób wyprzedzenia Kasiborskiego. Jedna z tego typu prób o mało nie okazała się skuteczna. Tuż za plecami tej dwójki na każdy błąd czyhał Szyszko. W myśl zasady „gdzie dwóch się bije…” strategia ta w pewnym momencie mogła przynieść mu powodzenie. Kartingowiec z Inowrocławia zdołał jednak nieco odskoczyć Brzezińskiemu. Znakomicie poza samym kierowcą spisywał się też silnik słynny R12 marki LKE Engines, który na prostych pozwalał stopniowo budować przewagę. Szyszko do końca nie rezygnował z walki o tytuł mistrza. Wyprzedził bydgoszczanina i starał się ścigać kartingowca z Kujaw. Bezskutecznie. Pierwszy linię mety minął jednak Michał. W tym momencie w inowrocławskim obozie nastąpiła eksplozja radości. W Bydgoszczy zmaganiom najlepszych polskich zawodników przyglądali się m.in. mama świeżo upieczonego mistrza i jego stryjek Piotr – zawodnik jeszcze do niedawna rywalizujący w rallycrossie i seniorskim kartingu.

Nowy czempion nieco ochłonął dopiero po upływie kilkudziesięciu minut od dotychczasowego najważniejszego wyścigu w karierze.

- Faktycznie, sam sobie trochę skomplikowałem zadanie – podkreśla Michał Kasiborski. – Było sporo stresu, ale na całe szczęście w odpowiednim momencie udało się opanować emocje. W kartingu nie można być za bardzo spiętym, bo wtedy błędy się mnożą. Trochę luzu z pewnością się przydaje. Z drugiej jednak strony zbyt mocno wyluzowanym też nie można być, bo koncentracja również jest potrzebna. Rywale byli dzisiaj naprawdę szybcy i dobrze przygotowani, ale wiedziałem, że przede wszystkim muszę wygrać sam z sobą – robić swoje, unikać błędów i nie oglądać się na innych. I to się udało!

Mistrzostwo Polski w kategorii Młodzik 60 to kolejny tegoroczny tytuł wywalczony przez Michała Kasiborskiego. Wcześniej jedenastolatek z Inowrocławia zapewnił sobie triumf w mistrzostwach Strefy Północno-Zachodniej, w której uczestniczą kartingowcy z połowy regionów kraju.

Nowy polski czempion kategorii Młodzik 60 z bydgoskich zawodów ruszył prosto do Włoch na niezwykle prestiżowe światowe zawody - WSK Final Cup, gdzie zmierzy się z mistrzami innych krajów z aż kilku kontynentów. Tydzień później Michał Kasiborski weźmie udział w kolejnej wielkiej międzynarodowej imprezie - Światowym Finale ROK. 

Galeria

© FDP Media, 2011.